Wojna peloponeska

W piątym wieku przed naszą erą w Grecji wykształciła się ciekawa - jak na owe warunki - sytuacja polityczna. W wyniku wojen perskich powstały dwie federacje państw-miast. Mianowicie spartański Związek Peloponeski oraz ateński Związek Morski.

O ile w dobie walk z potężnym sąsiadem obydwa twory połączyły się pod sztandarem Związku Panhelleńskiego, to kiedy zagrożenie zewnętrzne przestało istnieć, wywiązała się pomiędzy nimi bardzo napięta sytuacja.

Związek Peloponeski jednoczył południową część Grecji, posiadał regularną piechotę o silnym spartańskim trzonie, natomiast Ateńczycy w Związku Morskim szybko podporządkowali sobie inne państwa związkowe, przenieśli skarbiec z wyspy Delos do Aten i stali się potęgą morską i gospodarczą.

Jak nietrudno zauważyć, obydwa związki dążyły do supremacji nad Helladą. Jest to chyba jedyna w historii greckiej próba zjednoczenia polis pod sztandarem ponadpodziałowej organizacji.

Na takim tle polityczno-gospodarczym narodził się ogólnogrecki, wewnętrzny konflikt, nazwany przez potomnych Wojną Peloponeską (431-404 r. p. n. e.).

Przyczyn owego konfliktu należy upatrywać w sytuacji gospodarczej. Jednak była ona tylko pretekstem do podjęcia przez obie strony działań zaczepnych oraz rozładowania bardzo napiętej sytuacji.

Ogniskiem zapalnym stały się jednak pomniejsze państwa, takie jak Korynt czy Teby. Korynt, leżący naprzeciw prężnie rozwijających się Aten, obawiał się utraty dotychczasowych wpływów gospodarczych, natomiast Teby zawsze były wrogie Atenom.

Nie bez znaczenia były także nastroje w samej Sparcie, z wielkim niepokojem śledzącej poczynania Związku Morskiego, a zwłaszcza próby zabezpieczenia wschodniej części Peloponezu, a później Sycylii w celu nawiązania wymiany handlowej z Italią.

Pierwszą osobą, która zdała sobie sprawę z zaistniałej sytuacji był Ateńczyk - Perykles. To właśnie z jego inicjatywy zmodernizowano flotę i podjęto plan działań morskich. Ateny rozpoczęły więc działanie na niewielką skalę, polegające na ewakuacji ludności na północ, zagarnięciu kontroli nad dostawami zboża do półwyspu Peloponeskiego oraz próbach zyskania nowych sojuszników.

Bezpośrednim punktem zapalnym stał się zatarg pomiędzy Korykrą i Koryntem. W obliczu zagrożenia, ta pierwsza zwróciła się o pomoc do Aten.

Z drugiej strony podległa Atenom Potideja utrzymywał kontakty handlowe z Koryntem. Ze względów oczywistych (czyli: zysk) Potideja wystąpiła ze Związku Ateńskiego. Korynt, jako zbyt słaby, by przeciwstawić się potężnemu sąsiadowi, szukał poparcia u Sparty. Wybuch ogólnogreckiego konfliktu stał się kwestią czasu.

Perykles - dalekowzroczny polityk - podjął kroki zapobiegawcze. Za zgodą rady starszych zamknął porty dla towarów megaryjskich (dziś powiedzielibyśmy nawet ”nałożył embargo”). Megara była bowiem związana gospodarczo z Koryntem. W takiej sytuacji, pod pozorem złamania przez Ateny pokoju z roku 446 roku p. n. e. rozpoczęto obustronne przygotowania wojenne.

Spartanie wyruszyli więc w stronę Aten. Unikali otwartej walki, stosowali taktykę palenia płodów rolnych, zrównywania z ziemią wsi. Pomimo, że Związek Morski dysponował dużymi zasobami finansowymi, nie mógł wystawić regularnej armii.

A okręty? Na cóż przydadzą się w starciu lądowym? Użyto więc praktykę znaną od czasów wojen perskich – ewakuację ludności. W przeludnionych Atenach szerzyć poczęła się jednak zaraza, natomiast samo miasto podzieliło się na dwa stronnictwa - oligarchiczne - możnych arystokratów i drugie - demokratyczne - rzemieślników i drobnych kupców. Demokraci, pod przewodnictwem Kleona - przejęli ster w pierwszych wypraw, udało się nawet pod ich przewodnictwem zablokować Zatokę Koryncką a nawet zdobyć Potideję.

Starano się nawet zawrzeć pokój ze Spartą, lecz pewni siebie Ateńczycy wysunęli tak wygórowane żądania, że Spartanie musieli je odrzucić. Jednak wkrótce dobra moneta się odwróciła. Energiczni Spartanie szybko zmobilizowali siły, wsparli buntujące się miasta oraz opanowali część Tracji.

Jednak społeczeństwo zaczęło odczuwać ciężar wojny, i mimo, iż Ateny bardzo osłabły, obie strony zawarły pokój. Od imienia zwolennika pokoju w Atenach - nazwanego pokojem Nikiasza (421 r. p. n. e.)

Pokój okazał się bardzo nietrwały. W Atenach znów rozpoczęły się waśnie pomiędzy dwoma obozami. Warto zapytać: dlaczego takowe się wytworzyły? Odpowiedź jest prosta. Demokraci, jako kupcy widzieli duże korzyści w dalszym prowadzeniu wojny, gdyż dostarczali broń, zaopatrzenie i wszystko co do działań militarnych konieczne.

Wprost przeciwnie arystokraci - nie mogąc uprawiać ziemi, która stanowiła podstawę ich majątku, a ogromna jej część była sukcesywnie niszczona przez Spartan, notowali ogromne straty. Warto zwrócić na to uwagę, ponieważ ten mechanizm często będzie widoczny się w historii, która - jak wiemy – lubi się powtarzać.

Wracając do naszych rozważań. Pokój Nikiasza okazał się bardzo nietrwały z prozaicznego powodu – żadna ze stron nie mogła zwrócić zagarniętych ziem, a tym samym dotrzymać jego warunków.

Tym razem do głosu znów doszedł obóz wojenny a jego przywódcą został Alkibiades, zręczny demagog. Za jego namową miasta peloponeskie zjednoczyły się w koalicję antyspartańską, której działalność nota bene szybko została stłumiona przez zorganizowane wojska Związku Peloponeskiego, w bitwie pod Mantineją (418 r. p. n. e.).

Rozgoryczeni Ateńczycy poddali Alkibiadesa ostracyzmowi (sądowi skorupkowemu), jednak ten zręcznie skierował wybuch złości tłumu ku swemu rywalowi politycznemu - Hyperbolosowi. Uzyskał więc Alkibiades pole do manewru. Teraz on stał zaczął rozdawać karty w grze zwanej Wojną Peloponeską.

Na zachód od Grecji istniała wyspa. Wyspa ta była pełna słońca, ziemi, świetnie dojrzewały na niej oliwki i nosiła nazwę Sycylii. Skuszeni jej urokami osiedlili się na niej jońscy Grecy. Nie oni jedyni zwrócili jednak uwagę na jej walory.

Oto w Afryce Północnej rozwijało się udzielne państwo - Syrakuzy, które później znamienitą rolę odegra w historii Wiecznego Rzymu, jako Kartagina. Tak więc również Kartagińczycy ochoczo osiedlali się z drugiej strony wyspy. Problem polegał na tym, że była ona zbyt mała aby pomieścić osadników doryckich (Kartagińczyków) i jońskich (Greków), a jednocześnie zbyt urodzajna, by któraś ze stron chciała z niej zrezygnować.

W omawianym przez nas czasie, doryckie miasta zaczęły zajmować przewagę nad jońskimi. Sytuacja była tak napięta, że dwa z nich – Leontinoj i Segesta zwróciły się o pomoc do Aten. Nie trudno zgadnąć, iż te ostatnie zgodziły się ochoczo, skuszone perspektywą łupów, bogactw, powiększeniem wpływów a w końcu - okrążeniem Peloponezu i możliwością zaatakowania Sparty od strony zachodniej.

Oczywiście na czele wyprawy stanął Alkibiades. Zdawał on sobie doskonale sprawę z tego, że wojsko Związku Morskiego nie jest liczne, wyniszczyły je niesnaski wewnątrz Grecji, poza tym zaistniała stała potrzeba kontrolowania podległych polis, aby zapobiec buntowi. Zrozumiał także, że jedyną szansą na zwycięską batalię jest zaskoczenie przeciwnika oraz sprawność i szybkość w przeprowadzeniu akcji.

Kiedy już przygotował siły morskie i lądowe tak ogromne, że cień strachu padł na przeciwników politycznych zdarzyło się coś nieoczekiwanego. Oto ktoś, w samym sercu Aten dopuścił się świętokradztwa. Ostrze gniewu zwróciło się ku Alkibiadesowi. Zawrzało. Przeciwnicy Alkibiadesa wezwali go do rozprawy sądowy. Jednak ten, pomny na sytuację, postarał się o uchylenie wyroku i czym prędzej wyruszył ku Sycylii.

Pomyślne wiatry sprzyjały Grekom a bogowie przychylnym okiem spoglądali na ich poczynania zsyłając zwycięstwa. Jednakże w Grecji do głosu znów doszli oligarchowie. Domagali się powrotu Alkibiadesa do ojczyzny i wznowienie procesu.

Nie widząc innego wyjścia pozwany zgodził się zawinąć na wybrzeże Półwyspu, jednak po drodze zbiegł na Peloponez i odtąd służył pomocą Spartanom, którzy udzielili mu azylu.

Pozbawione energicznego przywódcy wojska poszły w rozsypkę, zostały otoczone przez Syrakuzan, zmuszeni do kapitulacji i zamienieni w niewolników. Tak oto doszła do kresu wyprawa znana pod nazwą Wyprawy Sycylijskiej (415-413 r. p. n. e.)

Nie dane było zaznać Grekom spokoju. Oto, ku ich górzystej krainie oczy zwrócił sam król perski. Ustrój demokratyczny i pamięć porażki Kserksesa podczas wojen perskich była solą w oku „Pana Świata”.

Sparta, wykorzystując słabość Aten, nie omieszkała się nękać - za radą Alkibiadesa - polis nieustannymi podjazdami związanymi z niszczeniem plonów rolnych.

W samych Atenach oligarchowie dokonali przewrotu i obalili demokrację.

Na to tylko czekał król. Natychmiast wysunął żądanie zwrotu należnych danin z obszaru Azji Mniejszej a także zanegował suwerenność greckich polis na tym obszarze. Jednocześnie wysłał swoich niezawodnych i lotnych „srebrnych łuczników”. Gdziekolwiek się pojawili, tam przyczyniali się do zwycięstwa władcy.

Były to nie mniej nie więcej a ... pieniądze. Tym razem dostały się w ręce Spartan. Król cierpliwie czekał na dalszy rozwój sytuacji.

Spartanie rychło zabrali się do budowy własnej floty, odcięli także Ateny od ich bazy żywnościowej – wyspy Eubei. Horyzont polityczny Sparty był tak zawężony, że bez oporów zrzekła się terytoriów Azji Mniejszej na rzecz substytutów pieniężnych.

Oczywiście ciemiężone miasto próbowało się bronić. Sytuacja stała się katastroficzna - pieniądz gwałtownie dewaluował, utrzymanie floty kosztowało, i to nie mało, żywności zaczęło brakować żywności. W takiej sytuacji przywrócenie demokracji stało się tylko formalnością. Poprawy nie przyniosło także nałożenie dodatkowych podatków na cele wojskowe.

Światełko w tunelu pojawiło się wraz z postacią Alkibiadesa, który zdążył poróżnić się już ze Spartanami i Persami, na których ziemiach, nota bene, przebywał. Jako rasowy polityk postarał się o anulowanie ciążącego na nim wyroku, przeniósł punkt ciężkości zmagań na wybrzeża małoazjatyckie i starał się nawet nawiązać rokowania z Persją. Bezskutecznie.

Wpływ Alkibiadesa szybko upadł - Imperium ani myślało o wspomaganiu w znaczący sposób którejkolwiek ze stron - wygodniej było czekać na wyniszczenie państw greckich w toku bratobójczych potyczek. Sytuacja wyklarowała się jeszcze bardziej, kiedy na tron perski wstąpił królewicz - Cyrus Młodszy.

Królewicz nie miał zamiaru czekać, tym bardziej, że miał ambitne plany objęcia korony Achemenidów. Hojnie wsparł Spartan pod wodzą Lizandra. Spartanie zyskali szybko przewagę na morzu pokonując flotę wystawioną przez Alkibiadesa, który znów doświadczył tego, że nastroje ludu bywają bardzo zmienne, i popadł w niełaskę.

Ateńczycy odnieśli jeszcze jeden triumf nieopodal wysp Arginuzy, jednak skazując na śmierć zwycięskich wodzów. Sparta szybko odrobiła więc straty a ponadto podniosła żołd wioślarzom, co wywołało masową dezercję z floty ateńskiej.

Ateńczycy dali się zaskoczyć na Hellesponcie, poddali się nieomal na bez walki po Aigospotamoi i oblężeni od strony lądu i morza kapitulowali. Mury miasta zostały zniszczone, znaczna część floty spalona a same Ateny utraciły swoją uprzywilejowaną pozycję. Rozwiązano wszelkie związki a Sparta stała się hegemonem - strażnikiem.

Zniszczone zostały nie tylko Ateny, ale coś więcej. Pogrzebano próbę zjednoczenia Grecji, przezwyciężenia ustroju polis, a jednocześnie otworzono nową kartę w historii Hellady.

  • Strona główna
  • Historia Grecji
  • Początki Grecji
  • Demokracja
  • Sparta
  • Wojny greckie
  • Wojna peloponeska
  • Powstanie świata
  • Wierzenia Greków
  • Mity greckie
  • Bogowie i boginie
  • Mity i legendy
  • Architektura Grecji
  • Filozofowie
  • Pitagoras
  • Tales z Miletu
  • Monety greckie

    A może potrzebujesz materiałów do wypracowania z historii? Zobacz:
    Starożytny Rzym

    Starożytny Egipt

    Ancient Rome

    Ancient Greece

    Na luzie
    Dobierz zestaw

    Pomoc z matematyki

    Rozwiązane zadania i przykłady z matematyki

    Pomoc z fizyki

    Rozwiązane zadania z fizyki